Szukam starych znajomych czyli przerwa w hotelu

Po ślubie wyprowadziłam się z miasta i wyjechałam zwiedzać nowe rejony z moim mężem. Totalnie straciłam dla niego głowę, więc jak zaproponował mi jego rodzinny Żnin, to bez wahania powiedziałam, że pojadę z nim gdziekolwiek będzie chciał.

Hotel i moja praca

hotelTrochę mi było szkoda, bo Bydgoszcz to miejsce, w którym dorastałam, no ale miłość jest ślepa. No i jakoś tak minęło 10 lat od ślubu, nie narzekam, bo było mi z nim bardzo dobrze i urodziła nam się pięć lat temu wspaniała córeczka. Jednak jakoś tak w którymś momencie zatęskniłam za moimi starymi znajomy z którymi kontakt mi się urwał, bo parę lat temu nie miałam żadnych kont społecznościowych, i nie mogłam się tak komunikować z ludźmi jak teraz. Mam dużo czasu w pracy, bo hotel jest naszą własnością, i ja praktycznie tylko siedzę w recepcji, i mam do dyspozycji służbowy komputer. Ludzie do mnie przychodzą, wydaję im klucze, rezerwuje pokoje dla nowych osób, odbieram telefony i sprawdzam, czy restauracja pracuje jak należy. Bo posiłki muszą być zawsze o określonej porze, i wszystko ładnie nakryte i przygotowane ciepłe posiłki. No a poza tym to siedzę sobie i mogę przeglądać internet. Ten ośrodek wypoczynkowy to dobra sprawa, bo nie mam aż tylu rzeczy na głowie i spełniam się tutaj doskonale. No i jak tak siedziałam, to postanowiłam poszukać tych starych znajomych. Z tym był mały problem, ponieważ większość moich koleżanek zmieniła już nazwiska. Musiałam szukać kolegów, i ich prosić o namiary na koleżanki. Podali mi nowe nazwiska, i tak siłą łańcuszka, dochodziłam powoli do kolejnych osób.

Mieliśmy tyle do obgadania, że obiecałam kiedyś do nich przyjechać i nadrobić stracony czas, bo w końcu pół życia z nimi przeżyłam jak tam mieszkałam, i szkoda było to stracić na zawsze i się więcej już nie odzywać.

Więcej na stronie wasoszwita.pl